Opowiadania od 11 do 20.
Opowiadanie 11.
…usłyszałam jakiś szelest. Nie ruszyłam się. Oczy
miałam nadal zamknięte. Pomyślałam, że może Bill wstał i właśnie miałam
otworzyć oczy, kiedy on powiedział.
-Och Suzy…
Chłopak wstał usiadł na moim łóżku i powiedział.
-Gdybyś tylko wiedziała jak mi na tobie zależy. Gdybym tylko zdobył się na
odwagę…
Poczułam, że całuje mnie w czoło i wraca do łóżka. Nie wiedziałam, co o tym
myśleć. Może on mnie tylko lubi.. Pomyślałam… a może
mnie… kocha… Ta myśl nie dawała mi spokoju. Nie mogłam spać. Wrzeszczcie nad
ranem zapadłam w sen.
Wstałam i poszłam do łazienki.
-Cześć – usłyszałam. Była to Alex.
-Jak tam noc? – Dodała
Ja natychmiast opowiedziałam jej, co zdarzyło się w nocy. Poszłyśmy do klopa i zamknęłyśmy się w nim. Tam Alex skomentowała moją
przygodę.
-On chyba cię kocha.
-Ale ja nie wiem czy ja go…. Kocham… - odpowiedziałam
-No to mamy problem.. – Dodała Alexandra
Po śniadaniu spakowaliśmy się i usiedliśmy przed TV, ponieważ musieliśmy
poczekać na busa. Oglądaliśmy VIVE. Właśnie leciało,,Durch den Monsun,,.
Zaczęłam z Alex nabijać się z min Toma, lecz nie trwało to długo, ponieważ
musieliśmy już iść.
Wróciliśmy do Magdeburgu około godziny 13.
-No. To, co dziś robimy? – Powiedział Bill.
-Możę pójdziemy na spacer?– Odp. Tom
-Ok. – Dodałam, – ale musimy się przebrać -
Poszłyśmy z Alex do pokoju.
-Idę się przebrać – rzuciłam i poszłam do kibelka.
W łazience zauważyłam, że nie wzięłam koszulki, więc śpiewając,,Schrei,,
wyszłam z łazienki w samym staniku i majtach. Właśnie grzebałam w torbie, kiedy
do naszego pokoju wparowali bliźniacy! Odwróciłam się. Bill zaczerwienił się, a
Tom wybałuszył oczy.
-Wynocha! – wrzasnęłam rozwścieczona.
-To my może przyjdziemy później… - powiedział Bill
-Tom chodź już – dodał
-Zaczekaj. Ja się jeszcze nie napatrzyłem (od autorki: przypominam, że Suzy
jest w samej bieliźnie:-)
-Chamy !– wrzasnęłam i z płaczem uciekłam z powrotem
do kibelka.
Usłyszałam, że drzwi się zamykają.
Płakałam z pół godziny. Następnie przyszła Alex i zaczęła tłumaczyć Kaulitzów.
-Oni nie chcieli- mówiła – oni chcieli nam powiedzieć, że mamy przyjść do nich.
-Mogli zapukać – krzyczałam płacząc.
-Ale tak jakoś wyszło, że nie zapukali.. – tłumaczyła
dalej.
- No wyjdź… - dodała
Wyszłam. Ubrałam koszulkę i położyłam się na łóżku.
Alex zapytała po chwili.
- To idziesz do nich?
-NIE! Po tym co się stało, mam tak po prostu iść do
nich?! – zapytałam oburzona
-Nie, to nie. Ja idę. – oznajmiła Alex i wyszła.
Opowiadanie 12.
Nawet nie wiem -kiedy zasnęłam. Obudziłam się wcześnie rano. Była 6. Ubrałam
się i postanowiłam, że wyjdę na spacer.
Poszłam w stronę jeziora. Na pomoście zauważyłam jakąś parę zakochanych.
Całowali się. Szłam dalej, lecz w pewnej chwili dostrzegłam, że tym chłopakiem który całuje się jest…. TOM! Nie wierzyłam własnym
oczom. Podeszłam bliżej i… Tak to był Tom.
O nie! Zdradzać Alex! Pomyślałam. Ty draniu…
Podeszłam do chłopaka i postukałam go w ramię. On odwrócił się i gdy mnie
zobaczył odskoczył od laski. Ja sprzedałam mu liścia i powiedziałam
-A już myślałam, że ty naprawdę kochasz Alex… Wiesz, jak mogłeś?! – zapytałam z wyrzutem i odeszłam.
Wróciłam do pokoju. Alexandra miała świetny humor.
-Cześć Suzy. Ty już na nogach?
-No.. – odpowiedziałam niemrawo.
-Wiesz – zaczęłam – mam dla ciebie przykrą wiadomość.
-Jaką? - Alex przeraziła się.
- Dziś poszłam rano na spacer i … - nie mogłam dokończyć - …i widziałam
ja Tom całuje inną dziewczynę – wydusiłam z siebie.
Alex usiadła na łóżko.
-Żartujesz sobie ze mnie?! – zapytała przez łzy.
-Nie… - odp.
-A może ty mi zazdrościsz? – wydarła się już prawie
płacząc – Bill ciebie nie chce to psujesz mój związek?!
Nie odpowiedziałam. Wiedziałam, że Alex jest zdenerwowana. Podeszłam i
przytuliłam moją przyjaciółkę. Alex wybuchnęła płaczem.
-Ale świnia… - mówiła – ale świnia…
Tego dnia Alex położyła się do łóżka i nie wstawały już do wieczora ciągle
płacząc.
Tom i Bill dobijali się do drzwi, ale im powiedziałam, że dziś mają sobie
odpuścić.
Nie odzywałyśmy się do bliźniaków przez tydzień. W tym czasie Alex pogodziła
się z rozstaniem i poznała jakiegoś kolesia. Nawet fajny
ten chłopak. Miał na imię Mark. Pewnego dnia Alex oznajmiła mi, że dziś umówiła
się z nim na plaży o 18. To dobrze. Pomyślałam. Może wreszcie zapomni o Tomie.
Około godz. 17 dostałam eska od Billa. Napisał:,,
Przeproś Alex od Toma. On ją naprawdę kocha. Czy możemy się spotkać we czwórkę
obok plaży około 18.,,
Odpisałam mu:,, Nie ma mowy! Nie chcę widzieć na oczy tego drania.,,
Po chwili nadeszła odpowiedź:,, Proszę. Przyjdź. Wyjaśnimy sobie wszystko. Nie
zachowujmy się jak dzieci…,,. No może. Pomyślałam. Napisałam mu:,, Okey.
Przyjdę. Ale Alex nie będzie. Po pierwsze ma dziś randkę, A po drugie to ona
nie chce widzieć Toma.,,
Wysłałam. Do pokoju weszła Alex.
- W co mam się ubrać? – Zapytała.
-Może tą niebieską bluzeczkę i dżinsy – zaproponowałam
-no masz rację – odp. Alex i poszła się przebrać.
Nie powiedziałam Alex, że idę spotkać się z Kaulitzami.
Około 18 Alex wyszła. Ja wyszłam o 18.15. Poszłam na wyznaczone miejsce.
Bliźniacy już byli. Tom miał podkrążone oczy, zapuchnięte. Dredy opadały luźno
na ramiona. Spodnie były poplamione, a bluzka wymięta. Jezu, jak on wygląda!
Pomyślałam. Bill też nie wyglądał najlepiej. Chyba pokłócił się z bratem.
-Cześć- Przywitałam się
-Cześć –odpowiedzieli równocześnie bliźniacy.
-To czego chcecie?! – zapytałam
po chwili ciszy.
-Bo, ja… - zaczął Tom – żałuję, że się tak zachowałem..
-Akurat! – wrzasnęłam
-Alex była głupia, że zakochała się w takim.. – nie
dokończyłam. Usłyszałam, że ktoś krzyczy.
-Słyszycie – szepnęłam przerażona.
-Ktoś woła o pomoc – dodał Bill
-TO GŁOS ALEX! – wrzasnęłam.
- Ona jest na randce z tym Markiem – oznajmiłam chłopakom – biegiem! – wrzasnęłam i zaczęłam biec w stronę plaży.
Gdy dobiegliśmy zauważyłam, że Mark siłą próbuje pocałować Alex. Następnie
złapał ją za tyłek i powiedział
-Oj daj całuska.
Nawet nie zauważyłam kiedy Tom i Bill rzucili się na
gostka. Bill zajął się Alex, a Tom uderzył Marka w
brzuch, a następnie pchnął. Chłopak odskoczył. Rzucił się na Toma, wywrócił go
i zaczął kopać. Tom zwijał się z bólu na ziemi. Bill uderzył gościa w plecy.
Ten wyrżnął się. Lecz po chwili wstał i uciekł. Alex gdy
tylko trochę ochłonęła podbiegła do Toma i spytała się czy coś go boli. Chłopak
usiadła na ziemi. Jego brew była rozcięta i obficie krwawiła. Alexandra z całej
siły przytuliła zdziwionego Toma i szepnęła-Dziękuję, gdyby nie wy… - zaczęła
płakać. Tom objął ją i tak siedzieli na ziemi. Ja podeszłam do Billa. Chłopak
właśnie wycierał krew cieknącą z jego wargi.
-Nic ci nie jest ? - Zapytałam z troską.
-Nie. Chyba nie. – odp.
Bill pomógł wstać bratu. Tom jedną rękę zarzucił na ramie Billa, a drugą objął
wystraszoną Alex. Ja szłam obok Billa. Nic nie mówiąc wróciliśmy do hotelu.
-Czy…
Opowiadanie 13.
.. możecie nas zostawić samych? – zapytał Tom w
hotelu
Kiwnęłam głową i razem z Billem poszliśmy do mojego pokoju. Siedzieliśmy w
ciszy.
W pewnej chwili Bill zapytał
-I co? Teraz mi wierzysz, że Tom kocha Alex?
Nie odpowiedziałam. Po chwili Alex weszła do pokoju. Bill odezwał się.
-To ja już pójdę. Dobranoc dziewczęta.
-Dzięki. Pa. – odp.
Następnego dnia obudziłam się, ponieważ usłyszałam pukanie do drzwi.
-Kto tam? – blaknęłam zaspana
-To ja Bartek.
-Wejdź.
-Słuchaj Suzy. Mama Diany źle się czuje. Ja i Diana musimy wracać do Polski.
Nie chcę wam psuć wakacji, więc zostawię was pod opieką personelu hotelu.
Zgadzacie się?
-Pewnie jedźcie. Będziemy grzeczne. Cześć- odpowiedziałam
-Cześć – odp. Bartek i wyszedł
Po śniadaniu poszłyśmy do chłopaków.
-Idziemy na spacer – powiedział tajemniczo Tom i wyciągnął siatkę
w której trzymał coś co kupił jakiś miesiąc temu w centrum handlowym.
Wyszliśmy i poszliśmy nad jezioro. Wtem chłopaki oddalili się od nas i zaczęli
rozmowę między sobą. Tom coś podał Billowi. Wrócili i wyciągnęli małe,
niebieskie pudełka.
Tom podał pudełko Alex, a Bill mi.
Otworzyłyśmy. W pudełeczkach była… biżuteria!
Alex dostała naszyjnik z napisem: ,,Alex i Tom, 4ever.
Ja dostałam bransoletkę z napisem:,, I love You baybe..,,
-Och… Jakie śliczne – powiedziała Alex, rzuciła się na
szyję Toma i zaczęła go całować.
-Dziękuję – szepnęłam wzruszona do Billa.
I popatrzyłam na naszą parę. Podeszłam przytuliłam Billa, dałam mu buziaka w
poliko, i chciałam odejść, lecz Bill mnie przytrzymał w objęciach i powiedział
-Wiesz, chciałem ci to powiedzieć już dawno temu, ale nie miałem odwagi. Suzy
ja cię… - nie dokończył, ponieważ niespodziewanie Tom i Alex spadli z pomostu
do wody.
Razem z Billem zaczęliśmy się śmiać. Alex i Tom wypłynęli na ląd. Wyglądali jak
mokre kury. Śmiałam się i śmiałam, a Tom i Alex wykrzywili twarze w lekki
uśmiech.
Tom bąknął
-Wracamy?-
Wróciliśmy do hotelu. Alex poszła się przebrać. Potem poszliśmy na obiad. Po
obiedzie pogadaliśmy trochę. Następnie wyszliśmy na dwór i usiedliśmy na ławce
na plaży. Tam Bill z bratem śpiewali nam piosenki. Było tak miło… Zasnęłam…
Opowiadanie 14.
…Tom i Bill zdecydowali, że trzeba nas zanieść do naszego pokoju. Bill wziął
mnie na ręce, a Tom Alexandrę. Weszli do naszego pokoju i położyli nas na
łóżkach. Obudziłam się, lecz nadal leżałam. Tom i Bill zaczęli rozmawiać o nas.
-I co brachu? Powiedziałeś jej? – spytał brata Tom
-Nie. Bo KTOŚ wpadł do wody! – odrzekł Bill.
-Ojeju… Ty to nic nie umiesz. Powiedz jej to tak po prostu. Kocham cię. – powiedział Tom
-Hmm… Ty to tak umiesz! Ja też bym tak chciał… - odp. Bill
-Może ja jej powiem? – dodał Starszy bliźniak
-Żartujesz?! Ja jej muszę to powiedzieć. Tylko nie mam jak… - odpowiedział Bill
Ta rozmowa mną wstrząsnęła. Bill mnie kocha…
Po chwili milczenia Tom zagaił
-Może je przebierzemy w piżamy?
-Ej, no! Ty zboczuchu! – szepnął Bill
-No co? Założymy im tylko piżamki..:-) – rzekł
niewinnie Tom
-Jak ty coś wymyślisz to ręce opadają… - rzekł zrezygnowany Bill – Chodź już bo
jeszcze swoje głupie pomysły wprowadzisz w życie… - dodał
Wyszli. A ja miałam mętlik w głowie. Bill mnie kocha… Ale
czy ja odwzajemniam to uczucie….?
Opowiadanie 15.
Mijały wakacje. Został nam ostatni tydzień pobytu w Magdeburgu. Pewnego dnia po
śniadaniu umówiliśmy się, żę pójdziemy popływać w jeziorze. Alex i ja ubrałyśmy
stroje kąpielowe i wzięłyśmy ręczniki. Poszłyśmy w ustalone miejsce. Chłopacy
już byli.
- To co? Wchodzimy do wody? – zapytał
chłopak Alex.
-Wy możecie iść. – łaskawie odpowiedziała Alex – ja
się muszę poopalać.
-Ja też – dodałam.
-Phi. Zmarzluchy! - zaczął nas przedrzeźniać Tom.
Bracia weszli do wody. Pływali. Ja i Alex leżałyśmy wygodnie na ręcznikach, na
plaży. Była tak cieplutko, miło, błogo… W pewnej chwili poczułam zimny strumień
wody na moim ciele. Wrzasnęłam. Otworzyłam oczy. Nade mną stał Bill z
wiaderkiem i szczerzył zęby.
-Zdurniałeś? – zapytałam.
On nic nie zrobił tylko nadal suszył zęby. Wstałam i powiedziałam.
-Taki jesteś? No to ja ci pokaże!
Podeszłąm do chłopaka i z całej siły pchnęłam go w stronę jeziora. Bill stracił
równowagę i wyrżnął się.
-Haaaa haaaa haaa haaa!! – zaczęłam się śmiać jak
opętana.
Bliźniak wstał, kiwnął głową do brata i naraz obydwoje podbiegli do mnie i
podnieśli za ręce i nogi.
-Zostawcie mnie w spokoju – wrzeszczałam
-Alex! Pomocy! – darłam się.
Alex siedziała i śmiała się. Chłopacy weszli po pas do wody i chamsko wrzucili
mnie do zimnego jeziora. Ja mi dam – pomyślałam. Gdy wrzucili mnie, wyszli na
brzeg i zaczęli się nabijać, ja nadal byłam pod wodą i nie wynurzałam się. Po
paru sekundach śmiech ucichł.
-Czemu ona się nie wynurza?! – spytał Bill, po czym
rzucił się do jeziora. Podpłynął do miejsca w którym
ja byłam. W tej samej chwili ja wyskoczyłam z wody.
-Aaaaaaa! – zaczął wrzeszczeć Bill – potwór!
Zaczęliśmy się śmiać.
Wyszliśmy na brzeg i owinęliśmy się ręcznikami.
-A tak na poważnie, to niezłego nam strachu napędziłaś! – powiedział
Bill.
W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. Była to mama. Odebrałam.
-Cześć.
-Cześć córciu.
-Jak tam wakacje?
-Dobrze – odpowiedziałam
-Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Ja i tata musimy zostać jeszcze dwa dni w Ameryce więc przyjedziemy po ciebie dopiero 2 Września.
Zadowolona?
-Super – powiedziałam.
-No to miłego dnia. Dobranoc. – pożegnała się mama
-Hej. – odp.
Od razu podzieliłam się informacją z resztą. Alex i ja cieszyłyśmy się.
Bliźniacy też.
Później jeszcze trochę posiedzieliśmy i wróciliśmy do hotelu. Byłam bardzo
zmęczona, więc od razu poszłam spać. Udany dzień – pomyślałam i zasnęłam.
Następnego dnia, po śniadaniu postanowiłam z Alex, że musimy kupić prezent dla
bliźniaków, ponieważ zbliżał się 1 września.
-Co możemy im kupić…?? – głośno myślała Alex
-Może jakąś płytkę. – zaproponowałam.
-łeee… To taki pospolity prezent. – odparła
Alex
-A może jakieś gadżety? – dodała po chwili namysłu
-Oni mają tyle gadżetów, że nasze im nie będą potrzebne. – stwierdziłam
-Racja, racja… - powiedziała zrezygnowana Alex – to ja już nie wiem co możemy
im dać, to musi być coś extra. Coś takiego nadzwyczajnego, niezwykłego. Coś
takiego jak…
-ZWIERZAK! – krzyknęłam olśniona.
-Kupimy im psa! – dodałam
-Dobry pomysł, ale kiedy i gdzie? – zapytała
Alexandra.
-Przecież dzisiaj nasz hotel organizuje wyjazd do centrum handlowego –
powiedziałam
-Pojedziemy z nimi.
Po południu…
Opowiadanie 16.
… Przebrałyśmy się i razem z innymi wczasowiczami pojechałyśmy do Galerii.
W centrum poszłyśmy do zologicznego i rozpoczęłyśmy poszukiwania odpowiedniego
zwierzaka. Już w pierwszej chwili rzucił nam się w oczy mały, czarny piesek
rasy Cocer Spaniel. Był taki śliczny i słodki. Wzięłyśmy pieska,
kupiłyśmy najpotrzebniejsze rzeczy do jego pielęgnacji i wróciłyśmy do hotelu.
-Ale fajny prezent – powiedziałam w pokoju.
-No –odpowiedziała Alex.
-Ale co my z nim zrobimy przez dwa dni – dodała.
-Musimy go ukryć – pomyślałam.
-A gdzie? – zapytała Alex
-No u nas – odp.
-A jak przyjdą bliźniaki? – zapytała Alex– o tym już
nie pomyślałaś!
-Trudno – odp. – nie będą mogli wchodzić.
Ustaliłyśmy z Alex, że nie będziemy wpuszczać braci do naszego pokoju.
Łatwe to nie było. Ciągle przychodzili. Chyba się domyślili
że coś się święci i ciągle nas nachodzili.
1 września w dzień urodzin Kaulitzów, wcześnie rano
(około 5) poszłyśmy do nich do pokoju. Zapukałyśmy. Nikt nam nie otworzył.
Pewnie spali. Wysłałam eska do Billa: ,,Otwórzcie
drzwi. Macie gości.,, Po jakiś 10 minutach drzwi się otworzyły. W drzwiach
stanął Bill w samych slipkach. Zaczerwienił się. Alex za moimi plecami trzymała
czarną kulkę.
-Tak? – zapytał tajemniczo chłopak.
Następnie w drzwiach stanął Tom. Także w samych gaciach.
-WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!!- wrzasnęłyśmy i
zaczęłyśmy składać bliźniakom życzenia. Chłopacy nawet nie zauważyli, że piesek
wkulał się do ich pokoju. Gdy skończyłyśmy składać im życzenia nagle Tom
wrzasnął
- Co to jest?!
-Wasz prezent – odparła spokojnie Alex, po czym podeszła do szczeniaka,
podniosła go i podała Tomowi.
- CO?! – krzyknęli równocześnie bliźniaki
-A co? Nie podoba się? – zapytałam
-To najfajniejszy prezent pod słońcem! – odpowiedział
mi Bill
-Ma imię? – dodał
-Nie. – odp. – nazwijcie go jakoś.
-Eeee… Może Max? – zaproponował Tom
-Aleś się wysilił! – skomentowała Alex.
-To może… Tobi? – zapytał Bill
-A dlaczego TOBI? – spytałam
-Od naszych imion. TO od Toma. BI od Billa. Może być?
-Extra. – odparłam
-To masz imię – powiedziała Alex do pieska.
-Od dzisiaj jesteś Tobi…
Opowiadanie 17.
-Aha… - powiedział po chwili Tom
-Dziś jest u nas impra. Od 20 do bólu. – zażartował
-Przyjdziecie? – spytał Bill
-Jasne – odp. Alex
-Spox – dodałam.
Wyszliśmy na śniadanie. Po napełnieniu brzuszków :-) wróciliśmy
do bliźniaków.
-Suzy, pójdziesz za mną na spacer.. – powiedział Bill
– i z Tobim oczywiście – dodał czerwieniąc się.
-No, mogę iść. – odp.
-Aaaa.. – zaczęła Alex ale Tom jej przerwał
-Aaaa… ja i Alex pooglądamy telewizję. Idźcie.
Wzięłam smycz , zapięłam Tobiego i wyszliśmy.
Poszliśmy w stronę lasu. Tobi strasznie ciągnął więc
go puściłam. Usiedliśmy na ławce nad jeziorem (na tej samej
co 2 miesiące temu Bill płakał siedząc ze mną).
-Wiesz… - zaczął Bill – pamiętasz jak płakałem kiedyś?
-Tak… - powiedziałam
-Ja płakałem wtedy… - przerwałam mu i oznajmiłam
-Jak nie chcesz to nie mów.
-Ale ja chcę ci to powiedzieć. – powiedział Bill
-Ja płakałem wtedy, bo ja kiedyś miałem dziewczynę - Carolinę – powiedział
chłopak, a ja słuchałam w milczeniu.
-Kochałem ja bardzo, bardzo… - oczy Billa zaszły
łzami.
-Pamiętam to jak dziś. To było 2 lata temu. Umówiłem się z kolegami, że pójdziemy
do wesołego miasteczka. Tylko my. Żadnych bab.- przerwał na chwilę i wytarł oczy.
-Następnego dnia Carolina miała wyjechać do Berlina, więc zapytała mnie czy
może iść ze mną aby spędzić ze mną trochę czasu. Nie
zgodziłem się ponieważ chłopacy byliby źli, a opuścić
tego wypadu też nie chciałem. Ona obraziła się i powiedziała, że w takim razie
wyjeżdża dzisiaj. – następna łza popłynęła po policzku
Billa, lecz mówił dalej
-Nawet nie próbowałem jej zatrzymać – odbrazi się – pomyślałem. Wypad był
bardzo udany.
Następnego dnia dowiedziałem się, że pociąg który
jechał wczoraj do Berlina wykoleił się i dziesięć osób, w tym Carolina, nie
żyje. – teraz Bill wybuchnął płaczem.
Milczeliśmy chwilę. Biedaczek – pomyślałam – co on
wtedy przeżywał…
Położyłam rękę na ramieniu Billa. Bill mówił dalej łkając
-Wiesz co jest w tym najgorsze? Że gdybym jej pozwolił
iść to by nie zginęła. Że gdybym
nie myślał tylko o sobie, ona nadal by żyła…. To moja wina że
ona zeszła z tego świata! – wrzasnął Bill. Siedziałam
osłupiała. Nie wiedziałam co mu powiedzieć…
-A jeszcze gorsze jest to że ja ją nadal kocham… Kochałem- dodał po chwili.
-Kiedy spotkałem ciebie moje życie odmieniło się.. Suzy
ja ciebie kocham!
Nie wiedziałam co robić. Co powiedzieć.
Ja ciebie też – pomyślałam. Lecz nie powiedziałam tego… Przytuliłam
Billa. Ten popatrzył mi prosto w oczy i próbował pocałować. Lecz w mojej głowie
zaświtała myśl. Może Bill nadal Kocha tą Carolinę, ja mam być tylko jak ,,uszczelka,,. Mam złagodzić ból po stracie ukochanej
Końcu Bill jest taki sławny i może mieć każdą…
Odsunęłam się od niego i nie dałam pocałować. Chłopak trochę dziwnie na mnie
popatrzył. Tobi uratował mi życie.
-O Tobi! – powiedziałam, wstałam z ławki i podeszłam
do szczeniaka. Ten merdał ogonkiem jak oszalały. Zapięłam smycz na jego obroży
i poszliśmy do hotelu.
Tam…
Opowiadanie 18.
..Tom i Alex przygotowali już całą imprę. Gdy weszliśmy Tom krzyknął
-O są już nasze gołąbki! Jak się udał spacer? – powiedział
z przekąsem
-Odwal się – odpowiedział Bill i poszedł do swojego pokoju
-Coś nie tak? – zapytał zdziwiony Tom
-Możne tak powiedzieć – odpowiedziałam. – Idę do pokoju – dodałam
W pokoju położyłam się i zdrzemnęłam.
Później przyszła Alex i zażądała wyjaśnień.
Powiedziałam jej prawie całą prawdę.
Była już 19.
Alex przebrała się na imprę. Wyglądała bobowo. Ja też się przebrałam. Na
początku nie chciałam iść, ale stwierdziłam, że nie mogę tego zrobić Kaulitzom,
a w szczególności Tomowi.
Byłyśmy punktualnie o 20. Bill nawet nie zwrócił uwagi, że przyszłyśmy.
Około 21 zeszli się wszyscy goście. Była ich ze 100. Bawiłam się wspaniale. Tom
i Bill wypili po piwku. Tom na tym zaprzestał, lecz Bill pił dalej. Pił i pił…
Wypił ze pięć piw i był kompletnie pijany. Coś się stanie… - pomyślałam.
W pewnej chwili Bill podszedł do Alex i zaczął ją obmacywać. Ta zaczęła
krzyczeć. Tom powalił brata na podłogę i zabrał Alex. Ja podeszłam do Billa,
wyciągnęłam kwiaty z wazonu i wylałam wodę na głowę chłopaka. Ten potrząsnął
głowa i zawołał zaczepnym głosem
-Co ty se dz**** myślisz!?
Nie wytrzymałam i rzucałam mięsem jak oszalała.
-Tylko dziewczyny ci w głowie! Myślałeś, że jak jesteś sławny to polecę na
ciebie! Dupa! Dostałeś kosza i się upijasz jak jakaś
szumowina! Jesteś niewart czyjejkolwiek miłości! A już myślałam, że ja ciebie
też kocham. Zależało mi na tobie. Byłeś bardzo ważny w moim życiu! A Teraz?!
Ależ ta Carolina była głupia!
-Nie znałaś Caroliny! Ona była 100 razy lepsza od ciebie! Gdybyś ty taka była…
- odpowiedział Bill
-Ale NIE JESTEM! I nawet nie chcę być! – wrzasnęłam,
wyszłam i trzasnęłam drzwiami.
Całą tą sceną widzieli goście.
Pobiegłam do pokoju. Popłakałam się. Następnie spakowałam się. Poszłam spać.
Nawet nie wiem kiedy wróciła Alex, ale chyba późno w
nocy.
Opowiadanie 19.
Następnego dnia wstałam o godz. 6. Ubrałam się wzięłam torby i wyszłam przed
hotel. Moja mama przyjechała po 15 minutach. Alex też przyszła. Ja bez żadnych
pożegnań wsiadłam do samochodu. Alex długo, długo tuliła Toma. Bill nie
przyszedł się pożegnać. Gdy wreszcie Alexandra uwolniła się z objęć Toma,
wsiadła do auta. Całą drogę powrotną pochlipywała. Ja
zasnęłam.
Dojechałyśmy do Polski po 8 godzinach (z przystankami). Mama odwiozła Alex do
domu. Ja rozpakowałam się. Nawet nie cieszyłam się za bardzo, że wreszcie
jestem w domu. Ciągle męczyła mnie kłótnia z Billem…
W nocy nie mogłam spać. Coś ciążyło na mnie. Coś, co nie dawało mi spokoju.
Byłam wręcz pewna tego, co to jest. Kłótnia z bliźniakiem.
We środę poszłam do szkoły. Było nawet fajnie. Razem z
Alex nadrobiłyśmy te dwa dni. W klasie wszyscy nas
wypytywali jak było na wakacjach. Postanowiłyśmy z Alex utrzymać w tajemnicy
to, że spotkałyśmy Kaulitzów. Poza tym ja nie miałam ochoty gadać o nich… Nic
mi się nie chciało. Uczyłam się gorzej. Dostawałam pały. Byłam wredna i
bezczelna. Nie chciało mi się żyć…
Po jakiś dwóch miesiącach od powrotu z Magdeburgu zaczęłam żałować tego, że aż
tak nakrzyczałam na Billa i to przy gościach! Może on nadal mnie kocha? Może
zadzwonię do niego i go przeproszę? Ale jeżeli on nadal jest obrażony i nie
chce ze mną gadać? Jeżeli nadal uważa, że jestem dz****? Co robić? Nie, nie
zadzwonię. To on przesadził. Nie powinien się upijać. To on powinien zadzwonić
i przeprosić. Tak, to jego wina!
Mijały dni… Jakoś szło. Zbliżała się gwiazdka. Był 15 grudnia. Po szkole przyszła
do mnie Alex.
-Wiesz Suzy… - zaczęła niepewnie Alex – dzwonił do mnie Tom i pytał o ciebie..
-Ta… I co mu powiedziałaś? – Zapytałam obojętnie.
-Aaaa…, Że wszystko w porządku. – Odp. Alex
-to dobrze – odcięłam się.
-Co jest zadane z Polaka? – Zapytałam kończąc temat bliźniaków.
Alex tylko westchnęła.
Alex codziennie próbowała gadać o chłopakach. Ale ja zawsze kończyłam lub
zmieniałam temat. Prawdę mówiąc bardzo brakowało mi bliźniaków, w szczególności
Billa… Pewnego ranka, gdy się obudziłam zdałam sobie sprawę, że nie mogę dłużej
żyć bez Billa. JA GO KOCHAM!! Wzięłam telefon do ręki. Wykręciłam numer do
Billa i właśnie miałam nacisnąć zieloną słuchawkę, kiedy…
Opowiadanko 20.
…pomyślałam, że, po co mam dzwonić, jeżeli Bill już
mnie nie kocha. Tylko się wygłupię przepraszając go jak jakaś lalunia. Tak.
Bill jest taki sławny, że na pewno ma już inną. Na pewno już o mnie zapomniał i
zabawia się z innymi zdzirami. Tak.
W szkole (nudy) zapytałam Alex czy ona nadal chodzi z Tomem. Alex zdziwiło to pytanie ale odpowiedziała
-Tak. No pewnie.
-Acha… To dobrze – odp. I poszłam do klasy bo
usłyszałam dzwonek.
Po szkole poszłam do parku na spacer. Tam zauważyłam Alex. Rozmawiała z kimś
przez koma. Pewnie gada z Tomem – pomyślałam. Usiadłam pod drzewem i ,,przypadkiem,, :-) usłyszałam całą rozmowę.
-I jak tam Bill? Już lepiej? - mówiła Alex
-Mówisz że nadal nie jeździ na koncerty?!
-Jezu, on kiedyś popełni samobójstwo!
-No, no… Niestety.
-Ona też nie najlepiej… Tak.
-A to małpa. To wszystko przez nią! Idiotka!
-No, no…
Dalej nie słuchałam. Nawet Alex uważa, że ja źle robię! Wyzywa mnie i mówi, że
to przezemnie. Ale fałszywa przyjaciółka!
Pobiegłam do domu. Zamknęłam się w pokoju i płakałam.
Następnego dnia była sobota. Około 10 rano dostałam esemesa:
,,Przyjdź dzisiaj do naszej ulubionej kawiarenki. Bądź na 14.,, Był to
es od Alex. Odpisałam:,, Nie.,, Po chwili nadeszła odpowiedź.:,, Przyjdź. Zrób
to dla mnie. Muszę z tobą pogadać.,, Pójdę. Powiem jej, jaka jest fałszywa i
wrócę do chaty. Tak.!
Około 13 wybrałam się do kawiarni. Gdy doszłam myślałam, że mam zwidy, bo
wydawało mi się, że widziałam Billa. Jestem przemęczona… - pomyślałam.
Usiadłam przy stole. Zobaczyłam Alex. Szła w moją stronę. Wstałam gwałtownie.
-Nic nie mów. – Powiedziała Alexandra podchodząc do mojego stolika.
-Chodź za mną.
Poszłam. Alex zaprowadziła mnie do parku. Tam kazała mi poczekać. Po paru
minutach zobaczyłam….
c.d.n.