Opowiadania od 21 do 32

Opowiadanko 21.

…B I L L A!!! Przetarłam oczy ze zdumienia! TO BYŁ BILL! SZOK! On także był zdziwiony. W pierwszej chwili chciałam się odwrócić i spie*****, lecz stałam jak wryta. Bill.. – Szepnęłam do siebie. W moim oku zakręciła się łezka. Chłopak niepewnym, chwiejnym krokiem ruszył w moją stronę. Ja także poszłam ku niemu. W pewnej chwili obydwoje zaczęliśmy biec. Teraz biegłam na maxa. Wreszcie wpadłam w objęcia Kaulitza.
-Przepraszam… - szepnęłam.
-Nie. To ja cię przepraszam. Byłem chamem. – Przerwał mi Bill
-Było, minęło. – Powiedziałam i mocniej ścisnęłam bliźniaka.
-Czy mi wybaczysz? – Zapytał Bill
-Oczywiście, że tak.. Głuptasku… - odpowiedziałam
-Czy ty mnie nadal kochasz? – Dodałam
-Kocham cię. Kocham najbardziej na świecie… - rzekł Bill
-Ja ciebie też…. – Odpowiedziałam Billowi.
Nagle, chłopak zbliżył głowę do mojej i mnie pocałował. Ten pocałunek to było coś, czego pragnęłam już od kilku miesięcy. Poczułam, że mi ulżyło. Kamień spadł mi z serca. Jestem szczęśliwa….

Całowaliśmy się długo, długo… Wreszcie poczułam, że ktoś chrząka i stuka mnie w ramie. Oderwałam się od Billa. Spojrzałam do tyłu i zobaczyła Alex. Stała z lekkim uśmiechem na twarzy. Odwróciłam się do niej. Zaraz za nią stał Tom.
-To wasza sprawka! – Powiedziałam – Tom przyprowadził tu swojego brata, a ty mnie?!
-Nie…:-) Spotkaliśmy się przypadkiem. – Alex zrobiła niewinną minę.
-Cze Tom! – Przywitałam się z drugim bliźniakiem – kope lat!
-No hej! To gdzie idziemy?
-Może jakaś kawiarnia? Mam kilka pytań do was. – odpowiedziałam
-No okey. A jakie to pytanka? – Odp. Bill
-A usłyszysz w kawiarence:-)!

Poszliśmy. Po drodze bliźniaków,,napadły,, fanki, ale jakoś udało się nam dojść do kawiarenki przed północą :-). Usiedliśmy na uboczu. Alex z Tomem poszli po coś do picia.
-To o co chciałaś pytać? – zagaił Bill
-A o to czy…

Opowiadanko 21a

…Czy, jak się pokłóciliśmy ty też czułeś się tak… tak… tak jakoś dziwnie. Nie mogłeś spać, nic ci się nie chciało…?
Bill spoważniał.
-Tak. Gdyby nie Tom i reszta zespoły to bym się zachlastał… i jeszcze ta krowa…
-Jaka krowa?
-Becky – nasza BYŁA menadżera. Jak wyjechałaś do Polski, to ona mi mówiła że jestem do niczego że nic nie umiem. Dołowała mnie… - opowiadał Bill.
Aaaa… To Alex wyzywała ją a nie mnie… pomyślałam.
-A tęskniłeś? – zapytałam
-Jak cholera :-) – odp. Bill i pocałował mnie.
-Ja też.. Nawet żałowałam że tak na ciebie nakrzyczałam i chciałam zadzwonić, ale nie miałam odwagi.
-To witaj w klubie. Ja po jakimś miesiącu chciałem cię przeprosić, ale jakoś – takoś nie zrobiłem tego.
-Och…. Ty osiołku – uparciuszku! – powiedziałam żartobliwie.
Po jakimś czasie wróciła nasza druga para.
-Co tak długo? – zapytał Bill –
-Ych….. Chyba musimy stąd iść… - odp. Tom – Fanki…
Wyszliśmy. Poszliśmy do parku. Tak gadaliśmy o różnych rzeczach. Bracia zdali nam raport co robili przez te trzy miesiące. Myśmy z Alex nie miały, o czym rozmawiać. Szkoła, szkoła…
W pewnej chwili Starszy Bliźniak powiedział
-Zaraz wracam.
Po czym pobiegł w kierunku rynku. Usiedliśmy na ławce i czekaliśmy na Toma. Po 5 minutach Bill dostał eska. Uśmiechnął się i wstał.
-Gdzie idziesz? – Zadała pytanie Alex
-Aaaaa…. Poszukać brata. On jest takim debilem, że by się zgubił we własnym pokoju
:-)!
Chłopak poszedł. Siedziałyśmy i czekałyśmy. Zmarzłyśmy troszku (od autorki: przypominam, że jest grudzień!) Wreszcie po 15 minutach na horyzoncie pojawili się bracia. Szli i uśmiechali się tajemniczo.
-Co tam macie? – Zapytałam
Tom i Bill kiwnęli głowami do siebie i naraz zza pleców wyciągnęli dwa OGROMNE bukiety czerwonych róż.
-Dziękuję. – rzekłam poważnie. Wzięłam róże i poszłam dalej.
Alex zrobiła to samo.
-Ej! Ja chcę porządne podziękowania :-)! – wrzasnął młodszy bliźniak.
-Jak mnie złapiesz to dostaniesz! – krzyknęłam i razem z Alexandra zaczęłyśmy uciekać po oblodzonej dróżce.
-No berek! Gońcie nas! – Dodała Alex.
Chłopacy stali jak wryci, ale po chwili Tom szarpnął Billa.
-No to gonimy?!
Biegliśmy. Raz po raz każdy wywijał orła na lodzie. Było dużo zabawy. Tom pierwszy złapał Alex. Ona pocałowała go delikatnie w policzek. Wyszarpnęła mu się, schyliła po śnieżkę i rozgniotła śnieg na głowie chłopaka.
Tom strzepał z siebie śnieg i wrzasnął
-Bill! One chcą wojny!! –
Po czym zaczął rzucać w Alex.
Ja jeszcze uciekałam przed Billem. Lecz chłopak miał dłuższe nogi i dogonił mnie. Złapał w pasie, pociągnął mnie i …

Opowiadanko 22.

…POŚLIZGNĄŁ się. Obydwoje wylądowaliśmy na białym puchu.
Bill leżał, ale ja wykorzystałam okazję. Wzięłam śnieg do ręki i ,,zmyłam,, chłopaka. Tak się śmiałam, że się prawie posikałam. Bill wstał. Jego makijaż był kompletnie rozmazany. Ja śmiejąc się odwróciłam się a tam stał Tom z śnieżką w ręku.
-I co teraz? – Zapytał z przekąsem.
-Tylko spróbuj… - i nie dokończyłam, bo Bill podciął mi nogi i tym razem ja wylądowałam na ziemi. Leżałam a chłopaki stali nademną. Wtem zza ich pleców wyskoczyła Alex.
-Łaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!! – Zaczęła wrzeszczeć.
Skoczyła na zaskoczonych bliźniaków i wszyscy, bez wyjątku, znajdowaliśmy się na śniegu. Śmialiśmy się, a przechodnie patrzyli się na nas jak na idiotów. Następnie ja z Billem i Alex robiliśmy aniołki. Tom był jednoosobowym jury.
-Wygrała… Alexandra!
-Oszukujesz! – powiedział oburzony Bill.
Ale Tom i Alex nie słuchali. Całowali się.
-Ech.. – westchnął Bill.
Ja podeszłam do niego i ucałowałam w czółko.
-A to za drugie miejsce :-) – dodałam
Uśmiechnęliśmy się do siebie.
-Jesteś śliczna.. Masz piękne oczy… - powiedział nieśmiało Bill.
Ja wyszczerzyłam zęby. Uklękłam na ziemi. Zrobiłam niewielką kulkę ze śniegu i zaczęłam ją toczyć. Im dłużej toczyłam tym kula stawała się coraz większa. Bill podszedł i kulał razem ze mną. Gdy śnieżka osiągnęła rozmiarów małego słoniątka, ulepiliśmy następną.
-Bałwan! – wrzasnął Tom po chwili.
-Sam jesteś bałwan! – Odpowiedział Bill
-Ja mówiłem o śnieżnym bałwanie. Ty żeby być bałwanem musiał byś się uczyć ze sto lat! Ty jesteś kretyn!
-Skończcie to! – Powiedziała Alex. Uśmiechnęła się i podeszła do swojego chłopaka.
-Sorka. Zapomniałam. Wszystkiego najlepszego! - wrzasnęła potrzącając ręką Toma.
-A o co chodzi!? – zapytał zdziwiony Tom.
Ja zrozumiałam o co chodzi Alexandrze.
-Tak! Najlepsze życzenia! – dodałam.
Nie mogłam już wytrzymać ze śmiechu. Naraz Alex wrzasnęła.
-Dziś jest dzień BURAKA!!!!!!!
Pękaliśmy ze śmiechu.
-Ty mój buracku! – chichotał Bill
-Och ty! Och ty!
Tom udawał obrażonego.
-Phi! – wymamrotał pod nosem.
Starszy bliźniak odwrócił się. Alex podeszła do niego. W pewnym momencie…


Opowiadanko 23.

…Tom złapał Alex, przewiesił ją przez ramię i zaczął biec.
-Puść mnie! – darła się Alex i pięściami waliła w plechy chłopaka.
-Ty wariacie!
Tom po 100 metrach biegu odstawił Alex i zaczął się śmiać.
-Zwariowałeś!? – Alex próbowała udawać poważną, ale się jej to nie udało i rzuciła się na szyję Toma.
Po chwili gdy bliźniak odsapnął wyszeptał
-Ile ty ważysz?
-Na pewno mniej od ciebie! Przecież to ty nosisz ciuszki 5 rozmiarów za duże! – odp. Alexandra.
Bill i ja podeszliśmy do nich i już bez żadnych szaleństw wróciliśmy do domu.
Najpierw odprowadziliśmy moją przyjaciółkę. Pod moim domem ja zapytałam
-Kiedy wracacie do Niemiec?
-Za trzy dni..
-Szkoda.. – odpowiedziałam z nutką żalu w głosie. Przytuliłam Billa.
-Cze! – powiedział Tom
Ja ucałowałam Billa i odpowiedziałam
-Papatki. Do jutra!
W domu myślałam, że śnię, więc uszczypnęłam się z całej siły. Bolało. To wszystko naprawdę się dzieje! Poszłam wcześnie spać. W nocy miałam sen o…

Opowiadanko 24.

…Alex. W tym śnie jakaś zamaskowana postać goniła ją po schodach. W pewnej chwili Pojawił się Tom i…
Obudziłam się. Była 5 nad ranem.
Co za koszmar! – pomyślałam.
Nie spałam już do siódmej. Potem wstałam. Była niedziela. Umyłam ząbki, rozczesałam moje włosy i ubrałam dżinsowe spodnie, żółtą bluzeczkę i pomarańczową bluzę, coś w stylu Toma :-). Około 9 dostałam esemeska:,, Cześć mała! Mogę dzisiaj wpaść po ciebie? Około 13? Papa całuski.,, Odpisałam Billowi: ,,Jasne. Czekam!!!! Pa,,
Zjadłam śniadanko. Gdy szłam się przebrać na wyjście mama zapytała
-Wybierasz się gdzieś dzisiaj?
-No. Idę z Billem gdzieś.
-Tylko wróć przed 20!
-oki – doki! – odpowiedziałam i popędziłam do pokoju.
Właśnie kończyłam malowanie się kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Już idę – wrzasnęłam i zbiegłam po schodach na dół.
-Hejka! – przywitałąm się z Billem i pocałowałam go.
-Cze!
-To idziemy po Alex? – zapytał Tom
-To chodźmy. – odp.
Poszliśmy. U Alex zadałam pytanie
-To co dziś robimy?
-Eeee.. Nie wim. Może… - powiedział Bill
-Idziemy na łyżwy! – krzyknęła mi do ucha Alex.
-Dobra. Tu niedaleko jest lodowisko.
-Ale my nie umiemy jeździć na łyżwach! – oznajmił Tom
-To się nauczycie! – odpowiedziałam
-Come on!
Obok lodowiska wypożyczyliśmy łyżwy. Bracia nawet nie wiedzieli jak się je zakłada. Wyglądali jak para depsów ze Świecia.
Wreszcie po długich męczarniach weszliśmy na lód. Już w pierwszej chwili Tomowi nogi się rozjechały i wyłożył się.
Laliśmy jak głupki.
Bill stanął na lodzie i udawał luzaka. W pewnej chwili łyżwy zaczęly się ślizgać i chłopak upadł na 4 litery. Ja i Alexandra stałyśmy i nabijałyśmy się z nich.
-No może pomórzcie! – powiedziałą oburzony Bill.
Podjechałam do młodszego bliźniaka i dźwignęłam go do góry. Alex pomogła Tomowi. Jakoś doczołgaliśmy się do barierki. Tam Alex wpajała chłopakom podstawy jazdy na łyżwach. Po usłyszeniu teorii nadszedł czas na praktykę. Kaulitzowie stanęli na lodzie. Co chwila jeden lub drugi pokładał się na ziemi. Ja trzymając Billa za ręce ciągnęłam go za sobą. Po kilku kółkach…

Opowiadanie 25.

puściłam go. Bill jechała jak pokraka. Nie. On nie jechał on posuwał się w tempie ślimaka. :-)
-
No przyjedź do mnie! – wołałam
Bliźniak był już prawie u celu ale zderzył się z jakąś laską i wyrąbał.
Usiadła na lodzie i próbował wstać. Lecz śliski lód mu na to nie pozwalał. W końcu Na czworaka podszedł do mnie i opierając się o płotek wstał.
-Czemu ten lód jest taki śliski!? – powiedział z oburzeniem.
Ja wybuchnęła śmiechem. Spojrzeliśmy na Toma. On radził sobie całkiem nieźle. Alex podjechała do nas ze swoim chłopakiem.
-To co? Wyścigi? – zapytała
-Dobra. Gotowi do startu? START!
Ruszyliśmy! Alex prowadziłą. Bill przewrócił się na samym początku. Ja byłam druga. Tom doganiał mnie. W pewnej chwili wyprzedził mnie. Jechał jak szalony. Pędził niczym struś – pędziwiatr. Alex dojechała do mety.
-WYGRAŁAM – Wrzasnęła.
Tom nadal jechał jak pirat drogowy.
-Jak się hamuje!?!? – wrzasnął, ale nie zdarzyłam odpowiedzieć bo chłopak z całej siły walnął w barierkę. Odbił się od niej i upadł. Wystraszyłam się. Podjechałąm do niego. Leżał.
-Hej. Tom. Słyszysz mnie? – zapytałam przerażona.
Alex też przyjechała. Bill doczołgał się i spojrzał na brata.
-Ychmmmm… - usłyszałam.
-Ael nim w ręki bla… - wyjąkał Tom.
-Co? – spytała Alexandra troską w głosie – Coś cię boli?
-Lęka. Bli mno kęka… - wypaplał chłopak.
-On mówi, że go boli ręka – przetłumaczył nam Bill
-Suzy? Masz koma? – zapytała Alex
-Mam.
-Zadzwoń po pogotowie. – poprosiła przyjaciółka.
Wstałąm i zadzwoniłąm. Bill i Alex znieśli Toma z lodowiska i położyli na ławce. Ten usiadł i zaczął jęczeć.
-Ale mnie łapa nawala!
-Może masz złamaną? – zapytała Alex
-Kuternoga! – zaczął wyzywać Bill Toma.
-Daj spokój! – odpyskował Tom – ja cierpię :-)!
Przyjechało pogotowie. Lekarz zabrał Toma i oznajmił nam, żę chłopak chyba ma złamaną rękę. Pojechaliśmy z Tomem do szpitala. Tam zrobili mu prześwietlenie i założyli gips. Około 18 wyszliśmy ze szpitala.
-Kuternoga! – Nabijał się Bill
Rozmawialiśmy jeszcze trochę. Potem bliźniacy odprowadzili nas.
-Pa. Do jutra. – Pożegnałam się pod moim domem.
-Cześc kuternoga! – zażartowałam.
-Phi… Śmieszne! – powiedział Tom.
-Do jutra – dodał.

Opowiadanko 26.


Następnego dnia obudziłam się, ponieważ mój budzik MUSIAŁ zadzwonić!
Wyłączyłam budzik lecz po kilku minutach moja mama weszła i powtórnie kazała mi wstać. Zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki.
Do szkoły wyszłam około 7.45 ale nie spóźniłam się, bo budę mam bardzo blisko. W szkole spotkałąm Alex.
-Hi! – przywitałam się
-No heja – banana! – odp.
-Dzisiaj Tom i Bill nas zabierają do ich hotelu. – oznajmiła mi Alexandra
-A nie pójdziemy gdzieś? – zapytałam
-A co z kuternogą? – zapytała żartobliwie Alex
-A jo! – dodałam – zapomniałam!
Śmiejąc się z wczorajszego wypadku poszłyśmy do klasy.
Po szkole, wybrałyśmy się do domku Alexandra. Zrobiłyśmy lekcje i zjadłyśmy papu :-).
Bliźniacy przyszli o 16.
-Cześć! – powitałam ich u drzwi.
-Jak tam ręka? – zapytałam z przekąsem Toma
-Chmmm… Nie boli. – odp. – najgorsze jest to, że złamałem prawą rękę i nie mogę pisać!
-Oj… Biedaczek! – przedrzeźniał go Bill.
-To idziemy? – dodał po chwili kuternoga
-spox – odp. I poszliśmy.
U bliźniaków usiedliśmy na kanapie.
-Mam niespodziankę! – powiedziała tajemniczo Alex
-Wypożyczyłam ,,Klątwe,, - horror – dodałą – krew się w żyłach ścina!
-EEEEeeeeeeextra! – skomentował Tom.
Oglądaliśmy. Okropny ten film. Siedziałam wtulona w Billa. Podczas oglądania przypomniało mi się jak oglądaliśmy ,,Pilę,, :-) i to jak wystraszyłam się :-)…
Byliśmy gdzieś w połowie. Nagle Bill powiedział
-Muszę do Wc. Zaraz przyjdę.
Bill poszedł a my siedzielimy i czekaliśmy. Tom wstał i poszedł do kuchni. Po paru sekundach światło zgasło. Było zupełnie ciemno. Wstałam i chciałam włączy lampkę, lecz w pewnej chwili…

Opowiadanko 27.

…Ktoś złapał mnie za szyję i zaczął jęczeć.
Darłam się w niebo głosy.
-RATUNKU!
Zdążyłam włączyć światło i zobaczyłam nie kogo innego niż TOMA!
- Wariat! Miałam dostać zawały serca! Ty… - nie dokończyłam bo usłyszeliśmy huk i jakiś jęk. Teraz przestraszyłam się nie na żarty. Tomowi także zrzedła mina.
-Co to? – zapytała przerażona Alex
-Boję się – dodała. Tom objął Alex.
-Bill?! To ty? – zapytałam
Nikt nie odpowiedział. Poszłam do korytarza i zobaczyłam młodszego bliźniaka siedzącego na ziemi.
-Co ci się stało – zapytałam i podbiegłam do niego.
-
Usłyszałem jak krzyczysz i zbiegłem po schodach, a raczej sturlałem się po nich.. :-)
-
Spadłeś ze schodów?
-No…
-Coś cię boli? –Zapytała Alex
-No. Lewy nadgarstek. Nie mogę nim ruszyć. – Powiedział Kaulitz
-Cha! Teraz ty złamałeś sobie łapsko! – Wrzasnął Tom
-Kapitan Hak! – Dodał
-Zamknij się! Kuternoga! – Odpowiedział Bill i zaczął wyzywać się z bratem.
Alex i ja w tym czasie zadzwoniłyśmy do lekarza. Po jakiś 20 minutach przyszedł doktor. Zabrał Billa. Myśmy zostali w hotelu.
Około 20 Bill wrócił. Jego lewy nadgarstek był w gipsie!
Myślałam, że nie wytrzymam ze śmiechu. Lałyśmy z Alex jak kretynki.
-Kapitan Hak i jego Kuternoga! – Żartowałyśmy.
-Mądrale! – powiedział Bill.
Dokończyliśmy oglądanie filmu i ja razem z Alex wróciłyśmy do domu..
Super – pomyślałam. Zasnęłam około 1 w nocy.

Opowiadanie 28.

Następnego dnia był wtorek. Znów bo budy!!! Ale jeszcze bardziej przygnębiające było to, Że dzisiaj Kaulitzowie wracają do Niemiec…
Po szkole poszłam do Alex.
-Dzisiaj bliźniacy wracają… - powiedziałam za smutkiem w głosie
-Ych… Ja nie chcę… - dodała Alex
Gdy
tak narzekałyśmy dostałąm esemesa od Billa:,, Cześć Mała! Dzisiaj wracamy około 19… :-( Mogę z Tomem wpaść po ciebie i Alex około 16?.,, Odpisałam:,, Okey! Czekamy! Przydździe od razu do Alex. To do zobaczenia Kapitanie Huk! :-)..,,
Przekazałam Alex wiadomość, wysłałam mamie esa, że wrócę około 20 i zaczęłyśmy się szykować. Około 16 usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Otworzyłyśmy drzwi i razem z braćmi poszłyśmy na spacer. Doszliśmy do ogromnego dębu. Tam Tom poprosił Alex o rozmowę na osobności. Para poszła w stronę rzeki. Ja z Billem zostałam pod drzewem.
-Suzy… - zaczął chłopak – przepraszam, że dopiero pytam teraz, ale…, czy, nie…, chciałabyś zostać moją dziewczyną? – wreszcie wydusił z siebie
-Tak, jest Kapitanie Hak!
-Oczywiście! – dodałam
-Jupi!!!! A już myślałem, że nie starczy mi odwagi…
-Kocham cię. Jesteś największym skarbem jaki mam w życiu! - mówił Bil, lecz w pewnej chwili zaczął krzyczeć na całą pydę
-KOCHAM SUZY!! KOCHAM SUZY!!
-Cicho wariacie… - szepnęłam – ja ciebie też kocham ale uspokój się… :-)
Uśmiechnęliśmy się do siebie.
-A teraz muszę poruszyć mniej przyjemny temat… - Bill spoważniał
-Wiesz… Ja zaczynam karierę muzyczną. Muszę promować płytę, spotykać się fanami, jeździć na koncerty, nagrywać nowe kawałki…
-Wiem. – odparłam
-No i związu z tym będę miał miej czasu dla ciebie niż miałem w wakacje…
-Nie martw się. – pocieszałam młodszego bliźniaka
-Jakoś to będzie. Ważne aby nasza miłość była szczera.
-Masz rację w zupełności. – przytaknął Bill, przytulił mnie i pocałował.
Po chwili wróciła Alex z Tomem. Alexandra była jakaś taka uśmiechnięta. Ja wcale nie sugeruję, że Alex się nie uśmiecha :-) ale w tej chwili była jakaś taka inna… :-).
Później wróciliśmy do miasta. Czarny wóz podjechał po Toma i Billa. Czule pożegnałyśmy się z bliźniakami trudem łykając łzy wróciłyśmy do domu. Z tego wszystkiego zapomniałam zapytać Alex o czym gadała z Tomem. Ech.. – zapytam w szkole – pomyślałam i zasnęłam.

Opowiadanko 29.

Przez cały czas, aż do rozpoczęcia przerwy świątecznej czułam się OKROPNIE! Towarzyszyło mi uczucie tęsknoty, smutku, samotności… Miałam wrażenie, że coś we mnie zastygło, zamarło. Te kilkanaście dni okazały się wiecznością, ale doczekałam się przerwy świątecznej. Nawet nie wiem, czemu tak niecierpliwie czekałam na Gwiazdkę…
3 dni przed Wigilią wstałam rano i rozpoczęłam kolejny, nudny, szary dzień bez Billa… :-( Zeszłam na śniadanko i przywitałam się z mamą i tatą.
-Dzieńdobry… - powiedziałam niemrawo
-Cześć kochanie – odp. Tata
Zauważyłam że rodzice dziwnie się zachowują.
-Suzy, co byś chciała dostać na Gwiazdkę? – zapytała mama z tajemniczym uśmiechem na twarzy
-Billa… - powiedziałam ale mama tego nie słyszała
-Nie wiem.. – dodałam już głośniej i właśnie miałam zamiar iść do pokoju kiedy tata oznajmił
-Poczekaj żabko, Wiesz ja z mamą tak sobie pomyśleliśmy, żę może spędzimy Święta.. – tu przerwał na chwilę - ..w Niemczech?
-No super.. – odpowiedziałam i właśnie szłam w stronę schodów kiedy do mnie dotarło ,,W Niemczech,,
-CO!? – wrzasnęłam – Czy ja się nie przesłyszałam? W Niemczech?!
-Tak żabko, co ty na to… - tata nie dokończył bo ja rzuciłam mu się na szyję, przytuliłam.
-DZIĘKUJĘ!!
-Jezu jedziemy do Niemiec! Zobaczę Billa! O Matyldo! Jak ja się cieszę!! – darłam się
Pobiegłam do kuchni.
-Mamo, kocham cię! – wrzasnęłam i ucałowałam mamę w policzek.
-Przez to rozumiem, że cieszysz się z prezentu Świątecznego ?
-
To najfajniejszy gifcior na Święta!!!!! – krzyknęłam.
Poszłam do pokoju i zadzwoniłam do Billa. Oświadczyłąm mu, że za dwa dni przyjadę do Magdeburgu. Wpierw Bill mi nie wierzył, myślał, że żartuję. Jednak gdy przekonałam go że to święta prawda zaczął wrzeszczeć do słuchawki. Po tej emocjonującej rozmowie przekręciłąm do Alex i poważnym tonem poprosiłam aby przyła do mnie. Po godzince siedziałyśmy w moim roomie. Tam oznajmiła Alexandrze że za dwa dni jadę do Niemiec. Najpierw kopara Alex opadła prawie do podłogi. Lecz po chwili ona oznajmiła mi
-Hej! Moja mama dzisiaj powiedziała to samo. Czyli z tego wynika że..
-Nasi rodzice działają w zmowie! – dokończyłam.
Przez następne dni pakowałam się. Nawet już z Alex kupiłyśmy prezenty dla braci. Tomowi wielkie, dżinsowe spodnie. Takie skatowskie. Billowi kurtkę skórzaną. Niby taką zwykłą, ale ona była jedyna w swoim rodzaju! Była… RÓŻOWA! Na plecach miała serduszka a na kołnierzu było napisane ,, I LOVE YOU!,,
W dzień wyjazdu wstałam w wyśmienitym humorze. Około 10 zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam napis Tomek. Czyli dzwoni Tom Kaulitza. Odebrałam. W słuchawce usłyszałam zdenerwowany głos. Bliźniak z trudem łapał powietrze.
-Tak? – zapytałam lekko wystraszona
-Suuuzy…. – zaczął się jąkać Tom – leepiiej uuuusiądź
-Czy coś się stało?! – zapytałam przerażona
-Uuuusiędż i pamięęętaj… nie zróóób nic głłuuuupiego…. – mówił dalej chłopak
-Co się stało!!!
-Bo wczoraj…

Opowiadanko 30!

….Bo wczoraj – Tom przerwał na chwilę. Jego oddech był świszczący i przyśpieszony - ,,,jakiś ,,chory,, fan zaatakował Billa na ulicy.. – Tom przerwał a ja usiadłam na łóżku z wrażenia.
-Ranił go nożem. Bill długo leżał na poboczu i stracił mnóstwo krwi. Jego stan jest poważny, właśnie jest operowany… - podczas tego gdy Tom mówiła kojarzyłam fakty: ,,Bill, fan, rany, operacja, krew, stan poważny…,,
Poczułam, że mam kluche w gardle…
-Suzy? Jesteś tam? Pamiętaj on wyjdzie z tego! Nic mu nie będzie! – głos chłopaka był coraz bardziej załamany – tylko nie zrób nic głupiego – ale ja już nie słuchałam. Rzuciłam telefon na kanape i ,,rycząc jak wół,, pobiegłam do sypialni. Bez słów przytuliłam mamę. Po kilku minutach mamie udało się wyciągnąć za mnie co się stało. Postanowiła, że wyjeżdżamy w tej chwili. Pojechaliśmy po Alex. Ona także była blada jak ściana. W kompletnej ciszy wyruszyliśmy do Magdeburgu.

Dojechaliśmy na miejsce. Rozpakowaliśmy się w hotelu. Alex zadzwoniła do Toma i zapytała o Billa. Ten odp. Że już jest po operacji ale stan brata jest nie najlepszy. Ubyło mu dużo krwi. Tom podał Alex adres szpitali w którym leży Bill.
Rano około 7 wyruszyliśmy do kliniki i tam spotkaliśmy Toma. Wyglądał ja żywy trup. Musiał cięgle płakać bo jego oczy były czerwone. Ledwo stał na nogach.
Alex na powitanie mocno, mocno przytuliła go. Lekarz nie pozwolił nam wejść do sali Billa, lecz przez szybę widziałam jego. Leżał bezwładnie, jak zwłoki. Teraz wydawał mi się taki mały, słaby, wątły… Nie, nie mogłam patrzeć dalej. Łzy napłynęły mi do oczu. ,,A jeżeli on nie wyjdzie z tego? Jeżeli on… umrze?,, Biłam się z myślami. ,,Nie! On przeżyje! Chyba…,, Usiadłam na krześle i płakałam. Tata usiadł obok mnie i mówił
-Już dobrze, już dobrze….
W pewnej chwili…

Opowiadanko 31.

na korytarz wparowałam jakaś lalunia w obcisłej spódniczce, wysokich szpilach i bluzeczką z napisem ,,sexy,,.
-Gdze leży Bill Kaulitza? – zapytała, lecz pielęgniarka nie zdążyła odpowiedzieć, bo damulka weszła do Sali Billa i powiedziała
-Kochanie co ci jest?
Zamurowało mnie. ,,Kochanie?! Co tu jest grane?!,, Wstałam i podeszłam do niej.
Zapytałam
-Jakie kochanie?! Chyba pomyliłaś sale!
-Nie! Bill to mój chłopak!
-CO!?!? – Wcięło mnie.
-ŻE JAK!!?? - Dodałam
-Bill chodzi ze mną od jakiegoś miesiąca… A co? – powiedziała dziewczyna i uśmiechnęła się.
-Nie wierzę! Przecież on niedawno zapytał mnie o chodzenie!
-Phi! Chcesz dowodów? – rzekła damulka, wyciągnęła koma i pokazała mi esemesa wysłanego z Billa telefonu o takiej treści:,, Kocham cię Mała! Może pójdziemy do kina?,,
-Ech… - nie mogłam nic z siebie wydusić
-Oooo… o to piep**** drań – szepnęłam i wyszłam.
Biegłam przez korytarz jak ,,przecinak,,. Raz po raz popychałam jakiś tam ,,obywateli szpitala,,. Wybiegłam na dwór. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie wierzyłam tej lafiryndzie, ale ona miała tego eska… Byłam tak wściekła że nawet nie płakałam. Postanowiłam pójść do jakiegoś klubu. W pubie usiadłam na krześle i zamówiłam piwo. Barman nawet nie spytał ile mam lat tylko podał napój. Wypiłam. Lekko kręciło mi się w głowie, lecz piłam dalej. Właśnie byłąm przy 3 piwku kiedy ktoś podszedł i wyrwał mi kufel z ręki.
-Co jest? Do jasnej cholery! – przeknlnęłam
Jak we mgle zobaczyła Toma
-Nie wygłupiaj się. Chodź już. – szepnął.
Wziął mnie pod ramie i wyprowadziłą z klubu. Dalej nie wiem co się działo bo zasnęłam. Rano..

Opowiadanki 32.

obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Na moim łóżku siedział Tom, a raczej cień Toma.
-Ale mnie głowa nawala! – powiedziałam kwasząc się na twarzy
-Co się wczoraj stało? Czy ta operacja Billa śniła mi się? – dodałam z nadzieją w głosie
-Nie. Nie śniła. A wczoraj upiłaś się, bo jakaś laska ci powiedziała że to ona jest dziewczyną Billa. – opowiadał chłopak
Dopiero teraz zaczęłam sobie wszystko przypominać.
-A co z moimi rodzicami? Oni wiedzą o tym?!
-Nie. Powiedziałem im, że zasnęłaś po ciężkim dniu i będziesz spać u mnie w domu. – dalej tłumaczył Tom
-Aha… - siedzieliśmy w milczeniu
W pewnej chwili zaświtała mi myśl w głowie. ,,Może Tom coś wie o tej ku****?
-Tom, a czy Bill miał inną? – zapytałam wprost
-Co ty wygadujesz! On kocha tylko ciebie!
-No bo wczoraj jakaś damulka powiedziałą mi że jest dziewczyną Billa. Na dowód pokazała mi eska w którym Bill pisał że ją kocha. – odparłam
Tom skrzywił się.
-Widziałem ją kiedyś z Billem jak kłócili się, ale nie sądze żeby Bill zdradzał i okłamywał cię. To do niego nie pasuje..
-A jednak miałąm rację! – wrzasnęłam a oczy zapiekły mnie.
-Uspokój się! – krzyknął Tom - Jak Bill wyjdzie z tego to go o to zapytasz i przyznasz mi rację! Bill taki nie jest! – Starszy bliźniak mówił tak szybko że zabrakło mu tchu. Złapał się za serce i ciężko zaczął oddychać.
-Tom? Co Ci? – zapytałam wystraszona.
Bliźniak podparł się na jednej ręce, wyciągnął jakieś tabletki z kieszeni i połknął ze pięć.
-Już mi lepiej – szepnął
Wstał z mojego łóżka i pokierował się w stronę drzwi, lecz nagle upadł. Wyskoczyłam z łoża. Podbiegłam do niego. Był nieprzytomny. Zaczęłam drzeć się
-NA POMOC!
Nie dojrzę, że Bill jest w szpitalu to jeszcze jego brat tam wyląduje. Do pokoju wpadła Alex. Zobaczyła Toma i schyliła się nad nim. On otworzył oczy i usiadł.
-Nic ci nie jest? – zapytała tuląc go
-Nie. – mówił Tom siląc się na uprzejmość – jestem zmęczony…
Pomogłyśmy mu wstać, zaprowadziłyśmy do jego pokoju i położyłyśmy na łóżku. Tom zasnął w mgnieniu oka.
-Jak tak dalej pójdzie to wszyscy umrzemy – powiedziałam i wyszłam.
Byłam wściekła na wszystko. Na Billa, że jest w szpitalu, na Toma bo zemdlał, na tą su**, na siebie… NA WSZYSTKO! Byłam wściekła na życie! Dlaczego właśnie Bill? Dlaczego właśnie on? Dlaczego najważniejsza osoba w moim życiu może już nigdy nie obudzić się? DLACZEGO?!